
Wreszcie… udało się… wyruszamy na wyprawę, przełamywać bariery i zdobywać szczyty. Wyruszamy po przygodę w Beskidach! Pierwotny plan zakładał wjazd kolejką linową na Szyndzielnię (przez mniej sprawnych motorycznie turystów), zdobycie góry Klimczok (przez grupę pieszych turystów) i wspólną rekreację przy schronisku pod Klimczokiem. Jednak ten etap wyprawy, z powodu czasowego unieruchomienia wspomnianej kolejki, byliśmy zmuszeni skorygować. Nie zrażeni wynikłymi komplikacjami udaliśmy się w 27 listopada autokarem do Międzybrodzia Żywieckiego i busem do Wisły, skąd pierwsza ekipa wjechała kolejką na Górę Żar, zaś druga, mniej liczna grupa śmiałków wyróżniająca się dobrą sprawnością i kondycją fizyczną, pieszo zdobyła Stożek Wielki. Przy czym ci pierwsi wcale nie mieli tak łatwo, ponieważ również i oni musieli nieco się natrudzić, by dojść do stacji kolejkowej. Ich wysiłek wynagrodziła atrakcyjna podróż tramwajem górskim, a nade wszystko przepiękny widok z Góry Żar. Po dotarciu na szczyt naszym turystom ukazał się bowiem zapierający dech w piersiach krajobraz beskidzki, przyodziany w białą szatę śniegową, który zapewne na długo pozostanie w ich pamięci. Następny etap wyprawy miał charakter edukacyjno-folklorystyczny. Zdobywcy Żaru dotarli do Koniakowa, by zwiedzić Muzeum Koronki oraz Centrum Pasterskie, gdzie uczestniczyli w edukacyjnych prelekcjach, pokazach i warsztatach rękodzielniczych, a nawet dokonali degustacji serków gazdowskich. Zapoznali się z charakterystycznymi dla tego regionu produktami: rękodziełem i ozdobami koronczarskimi, wyrobami z owczej wełny i produkcją góralskich serów. Wzbogacili swoją wiedzę na temat tradycyjnego kulturowego wypasu owiec na beskidzkich halach i polanach, dowiedzieli się w jaki sposób pozyskiwane jest runo owcze i do czego się je wykorzystuje, co to jest bacówka, jak rozróżnić oscypki, bundz, czy bryndzę… Uczestniczyli też w warsztatach rękodzieła z wełny owczej, w trakcie których wykonali drobne ozdoby z wełny czesankowej (w formie zawieszek magnetycznych), szczególne pamiątki z wizyty w zagrodzie edukacyjnej. Szczególne… gdyż wykonane własnoręcznie.
Turyści, którzy zdecydowali się na pieszą wędrówkę po Beskidzie Śląskim, musieli odbyć pobudkę dużo wcześniej niż ich współtowarzysze z grupy autokarowej, ponieważ już o godzinie szóstej zaplanowano zbiórkę przy samochodzie. Niektórzy spośród nas deficyt snu uzupełnili w samochodzie. Po dotarciu do Wisły doświadczyliśmy, jak to wyraził Łukasz, „prawdziwej zimy”, ze świeżym, bielutkim śniegiem, który w trakcie wspinaczki na szczyt miejscami sięgał nam nawet do kolan. Pewną trudność w tych warunkach stanowiło jodczytywanie oznaczeń turystycznych, ponieważ biały puch pokrył nawet pnie drzew, a nasza grupa była tego dnia pierwszą ekipą kierującą się na Stożek. Choć nie do końca… W pewnym momencie dostrzegliśmy ślady stóp pozostawiane przez jakiegoś wędrowca. Jednak jak się później okazało, tym wędrowcem była pani ze schroniska, która wieczorem poprzedniego dnia samotnie wspinała się do pracy. Bardzo dobrze się złożyło, ponieważ dzięki temu, że nie było nocnych opadów, ułatwiła ona nam obieranie właściwego kierunku, a poza tym miał nas kto ugościć w schronisku. Po posiłku, odpoczynku i zrobieniu pamiątkowych zdjęć ruszyliśmy w dalszą wędrówkę przez Kiczorę i Młodą Górę do Istebnej. Tym razem nie towarzyszyły na już żadne podpowiedzi w postaci śladów na śniegu. Być może teraz to my byliśmy „podpowiadaczami” dla kogoś… Choć było nieco trudniej, to jednak malownicze widoki dzikiej przyrody i ośnieżonych występów skalnych wynagrodziły nam wysiłek i co chwilę wzbudzały westchnienia zachwytu. Po drodze dotarliśmy do Izby Pamięci im. Jerzego Kukuczki z zamiarem jej odwiedzenia. Jednakże okazało się, że jest ona aktualnie w remoncie, a wszystkie eksponaty są zmagazynowane. Pani Cecylia (wdowa po naszym wybitnym himalaiście i gospodyni tego miejsca) po chwili rozmowy zaprosiła nas do siebie na wiosnę. Wyraziła też uznanie dla górskiej pasji młodzieży niepełnosprawnej, która odważnie i z entuzjazmem podejmuje trud przekraczania kolejnych barier… Na pewno tam wrócimy!
Następnie dojechaliśmy do Koniakowa, a dokładnie do Karczmy na Ochodzitej, gdzie przygotowano dla nas obiad (oddający walory kuchni góralskiej) i muzyczne spotkanie z góralską kapelą. Po chwili do karczmy dotarli pozostali uczestnicy wyprawy, można powiedzieć, że nasze zegarki były wręcz idealnie dostrojone… Pobyt w karczmie okazał się być czymś w rodzaju „wisienki na torcie”. Karczma „Ochodzita” to bowiem bardzo urokliwe miejsce, gustownie urządzone, w pełni oddające klimat tradycyjnej góralskiej chaty. Zaserwowany nam poczęstunek był przepyszny, nie sposób słowami oddać pełnię jego walorów… Gorąco polecamy! Kolejną atrakcją była wspólna zabawa z góralską kapelą. Zagrany przez kapelę żywiołowy repertuar spowodował, że w jednej chwili chata zapełniła się tancerzami i tanecznym korowodem. Nawet ci najbardziej zmęczeni całodniową wędrówka ostro ruszyli w taneczne pląsy. Zabawa była prześwietna, pogłębiła integrację uczestników wyprawy (pochodzących z czterech miast: Katowic, Mikołowa, Rudy Śląskiej i Żor). Ta radosna atmosfera tak bardzo udzieliła się gospodarzom, że zaproponowali nam „gratisowe” przedłużenie zabawy. Było to naprawdę bardzo miłe, jednak była już na tyle późna pora, że musieliśmy przygotować się do drogi powrotnej, by nie przysparzać troski oczekującym na nas domownikom.
Ostatnim akordem imprezy było złożenie gratulacji i przekazanie pamiątkowych gadżetów uczestnikom wyprawy przez organizatora. Każdy z 64 niepełnosprawnych turystów otrzymał dyplom uznania za odważne i wytrwałe przekraczanie barier w trakcie przygody w Beskidach, okazjonalną czapeczkę, koszulkę i plakietkę z logotypem wyprawy (specjalnie na tę okazję zaprojektowanym przez dyrektora Ośrodka). Był to bardzo miły i radosny moment imprezy: czas wzajemnych podziękowań za pięknie przeżyty dzień na łonie przyrody, w góralskim klimacie i przede wszystkim wśród życzliwych ludzi i z przyjaciółmi…
Szczególne podziękowanie w imieniu organizatorów i beneficjentów projektu „Razem przekraczamy bariery: przygoda w Beskidach” kierujemy pod adresem Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i Samorządu Województwa Śląskiego za udzielone wsparcie finansowe, bez którego nie byłoby możliwym zorganizowanie i przeprowadzenie tak bogatego programu przedsięwzięcia turystycznego, dla tak licznej grupy osób niepełnosprawnych (łącznie w wyprawie wzięło udział 64 niepełnosprawnych turystów i 18 asystentów).
